Rustykalny salon z duszą – jak urządzić wnętrze z charakterem

De OVH_MediaWiki
Saltar a: navegación, buscar

Kiedy urządzałam wnętrza w kamienicy, najważniejsze było dla mnie zachowanie oryginalnych elementów. Sztukaterie na suficie pomalowałam na biało, a drewnianą podłogę odnowiłam. Do tego dobrałam meble z naturalnych materiałów. Dębowy stół, wiklinowe kosze i lniane zasłony. Całość tworzy spójną całość, która nie walczy z charakterem mieszkania. Unikałam tanich plastikowych rozwiązań. Wszystko ma służyć latami.

Ściany w rustykalnym salonie to pole do popisu. Zamiast gładkich tynków postawiłyśmy na deskowanie z surowego drewna – jedna ściana w całości pokryta sosnowymi deskami, które pomalowaliśmy mleczną bielą. To daje efekt starej stodoły, ale w eleganckiej odsłonie. Na przeciwległej ścianie zawiesiliśmy duże lustro w drewnianej ramie, która miała widoczne sęki i pęknięcia. To trik, który optycznie powiększa małe metraże – odbija światło z okna i sprawia, że pokój wydaje się większy. Dodaliśmy też kilka półek z surowego drewna, na których ustawiliśmy gliniane naczynia i suszone kwiaty. Klientka na początku bała się, że będzie za dużo drewna, ale po dodaniu lnianych zasłon i wełnianego dywanu w geometryczne wzory – wszystko zagrało.

Łazienka w kamienicy to osobna historia. Moja ma 3 metry kwadratowe i okno na klatkę schodową. Zamiast wanny, postawiłam na prysznic typu walk-in z odpływem liniowym. Płytki w kolorze terakoty na podłodze i białe na ścianach dają wrażenie większej przestrzeni. Nad umywalką zamontowałam szafkę z drzwiami lustrzanymi. To jedyne miejsce na kosmetyki. Pod umywalką stoi mały regał na ręczniki. Każdy centymetr jest wykorzystany, ale nie ma wrażenia chaosu.

Kolejna ściana w kamienicy to często sypialnia połączona z salonem. W moim przypadku pokój ma 14 metrów kwadratowych i jedno okno. Zdecydowałam się na łóżko z pojemnikiem na pościel, które stoi na stelazu listwowym. Materac piankowy o grubości 16 cm zapewnia komfort snu, a podnoszony stelaż pozwala schować zimowe kołdry. Ściana za łóżkiem pomalowana jest farbą tablicową. To świetne miejsce na zapiski i listę rzeczy do zrobienia, a nie kolejny obrazek z marketu.

Przy wyborze mebli trzeba myśleć o całokształcie. Nie chciałam, żeby nowa podłoga została porysowana przez ciągnięcie kanapy. Dlatego zdecydowałam się na kanapę z funkcją spania, którą ustawiłam na filcowych podkładkach. To sprytne rozwiązanie - goście śpią wygodnie na materacu piankowym o grubości 16 cm, a ja nie martwię się o rysy. Tylko trzeba pamiętać, żeby przed rozłożeniem sprawdzić, czy nóżki nie zostawią wgnieceń w drewnie. U mnie sprawdza się, bo stosuję dodatkowe podkładki silikonowe.

Przechodząc do samego smart home, zaczęłam od gniazdka z pilotem. Podłączyłam do niego czajnik. Rano, zanim wstanę, klikam przycisk i woda wrze, gdy tylko stawiam stopy na podłodze. To drobnostka, ale oszczędza mi trzy minuty marudzenia. Później doszły czujniki ruchu w korytarzu. Kiedy wracam z zakupami z naręczem siatek, światło włącza się samo. Nie muszę szukać włącznika w ciemności. Z czasem dokupiłam rolety z pilotem. W sypialni, gdzie kanapa z funkcją spania zajmuje prawie całą ścianę, rolety opuszczają się automatycznie o 22. To pomaga mi wyciszyć się przed snem. Nie mam ogrodu ani tarasu, więc te drobne automatyzacje tworzą wrażenie, że mieszkanie jest większe, bo mniej się nim zajmuję.

Wnętrza w stylu loft uczą kompromisów. Nie wszystko musi być idealne. Pęknięcie na tynku, nierówna krawędź drewna, obicia na stalowej balustradzie - to wszystko opowiada historię. Dziś w moim salonie stoi kanapa z funkcja spania, która służy i do czytania, i do spania, a pod nią kryje się pojemnik na dodatkowe koce. Gdy przychodzi gość, wystarczy pociągnąć za uchwyt i mechanizm DL układa płaską powierzchnię. Nie ma już dmuchanych materacy ani narzut wiecznie zsuwających się z kanapy.

Kiedyś myślałam, że loft to tylko przestrzeń dla singla. Dziś wiem, że da się w nią wpleść rodzinne życie. Na przykład tapicerka welurowa na kanapie i fotelu okazała się zbawienna, gdy dzieci rozlały sok. Welur łatwo czyścić wilgotną szmatką. A ściany? Nie bójcie się farby strukturalnej z efektem rdzy. Na jednej ze ścian w sypialni zrobiłam pas w kolorze miedzi, który wieczorem przy świecach wygląda jak blask zachodzącego słońca. Dwa razy w roku odkurzam go miękką szczotką i jest jak nowy. Nawet sąsiedzi pytają, skąd ten pomysł.

Kolejna rzecz, o której wcześniej nie myślałam, to przechowywanie butów i kurtek w przedpokoju. W kamienicy przedpokój ma często metr szerokości. Postawiłam na wąską szafę głębokości 30 cm z drzwiami przesuwnymi. W środku zamontowałam wieszaki na kurtki i półki na buty tylko na jeden sezon. Resztę butów trzymam w pojemnikach pod łóżkiem. Na ścianie powiesiłam lustro w starej ramie, które optycznie powiększa przestrzeń. Dzięki temu przedpokój nie jest zagracony.